lovestory33

Śmiało idź do przodu swoją ścieżką i nie bój się zmian.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
-cześć kochanie – powiedziałam całując Justina w policzek. Powoli ta cała ich gra zaczynała mnie męczyć. Uśmiechałam się jak idiotka przed siebie żeby tylko paparazzi mogli uwiecznić jacy to my jesteśmy szczęśliwi razem. Byliśmy. Przynajmniej ja byłam. Dopóki ten cham mnie nie zdradził z pierwszą lepszą. Od tej pory widywałam się z nim tylko wtedy kiedy musiałam. Po skończonej grze wracałam do pokoju i płakałam w poduszkę. Tym razem miało być inaczej. Jeszcze nie wiedziałam co się wydarzy. Ale przeczuwałam , że to nie będzie normalny wieczór. Obudził mnie jak zwykle mój ochroniarz Jery. Kocham go jak brata ale i tak wkurza mnie jak mnie budzi. Jest zbyt podległy mojej matce.
-Jery. 5 minut. - wybełkotałam w świeżo praną pościel.
-Już ! Masz godzinę do spotkania się z Justinem.
-Że co? No to sobie chłopiec poczeka – powiedziałam w biegu do łazienki. Wykąpałam się, wysuszyłam włosy, pomalowałam, ubrałam i te inne. Byłam spóźniona już 20 minut a Justin dzwonił co 3 minuty
-nie masz co robić idioto?-zapytałam wsiadając do samochodu
-Gdzie ty do cholery jasnej się podziewasz?!-wrzasną na powitanie
-nie twój zasrany interes-powiedziałam ze stoickim spokojem. Aż się zdziwiłam.
-Jak to nie mój ! Mam prawo wiedzieć gdzie podziewa się moja dziewczyna. ! - krzykną na co wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-Nie uważasz , że przestałeś być moim chłopakiem w minucie kiedy przylizałeś się z tą fanką? - słyszałam jak wzdycha. Po chwili odezwał się spokojnie
-kochanie, przyjedź. Musimy pogadać
-nie mów do mnie kochanie ! -zbulwersowałam się.
-Dobrze. Przepraszam. Kiedy będziesz?-zapytał
-za 10 minut- odparłam zrezygnowana i wyłączyłam telefon.
Jerry patrzył się na mnie z żalem. Ja też wiedziałam , że postępuje źle nie słuchając tego co ma mi do powiedzenia Justin. Ale ja nie mogłam. Rozkleiłabym się od razu. Nie mogę mu pokazać , że jestem słaba. Wysiadłam z samochodu i powędrowałam w stronę kawiarni. Przy jednym ze stolików siedział Justin i dobrze wszystkim znany Kenny. Przywitałam się z nim a potem razem z Jerrym przenieśli się do innego stolika daleko od nas.
-Słucham – powiedziałam nie patrząc na niego.
-może się czegoś napijesz.?
-Justin. Przejdź do rzeczy !- pierwszy raz spojrzałam w jego oczy które kiedyś tryskały radością, były przekrwawione i podpuchnięte. Jego zawsze malinowe usta teraz zdawały się być sine. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Widok chłopaka mnie przeraził
-Justin. Czy, czy coś się stało?-zapytałam drżącym głosem. Spuścił wzrok. Podeszłam do niego i ukucnęłam trzymając ręce na jego kolanach. Kiedy przez dłuższy czas nie chciał patrzeć w moje oczy, jedną ręką podtrzymałam jego podbródek po czym był zmuszona na mnie spojrzeć.
-Tak stało się ! Jakaś szurnięta fanka właśnie zniszczyła mi życie. Straciłem przez nią przyjaciół, dziewczynę, nawet moja matka mnie o wszystko obwinie i nie wierzy , że ja nic nie zrobiłem. Nie liczy się już to co ja czuje, tylko co czują inni. Nikt nie zwraca uwagi na to , że ja też cierpię. Nikogo to nie obchodzi. I Selena. Chcę po prostu żebyś wiedziała , ze nigdy w życiu Cię nie zdradziłem. Wierz czy nie. Nie mógłbym tego zrobić. Za bardzo mi na tobie zależy. A teraz przepraszam ale nie dam rady siedzieć i patrzeć w twoje przepełnione nienawiścią do mnie oczy. Przykro mi. - Chłopak wstał i zamierzał wyjść.
-Justin zaczekaj ! - krzyknęłam nie wiedząc co robię. Zdałam się na serce. Podbiegłam do niego i mocno pocałowałam. Justin przyciągną mnie do siebie tak blisko, że stykaliśmy się każdym skrawkiem ciała.
-Kocham Cię. Przepraszam , że Ci nie wierzyłam.
-Nie. To ja przepraszam , że wgl coś takiego miało miejsce-szeptał między pocałunkami. Z kawiarni wróciliśmy zadowoleni. Właśnie wchodziliśmy do mojego domu kiedy usłyszałam dyskusję Patty, mamy i Scotta.
-O co chodzi?-zapytałam oplatając dłonie Justin wokół swoich bioder. Spojrzeli na nas i na ich ustach zagościł wielki banan
-Nawet nie wiesz jak bardzo ten widok mnie cieszy – powiedział Patty przytulając mnie mocno do siebie . Zaśmiałam się melodyjnie. Z matką chłopaka miałam zawsze dobry kontakt., potem zaczęła ściskać nas moja mama a na końcu Scott. Poszliśmy z Justinem do mnie.
-matko. One to są ogarnięte widzę.
-przepraszam za moją mamę. Coś jej na mózg pada-powiedział na co się zaśmiałam. Po chwili rozbrzmiał telefon Justina
-nie odbieraj- skoczyłam w jego stronę. Chwilę się z nim siłowałam ale w końcu zabrałam telefon. Kiedy ujrzałam kto dzwoni. Zamarłam. Byłam wściekła. Szybko przyłożyłam słuchawkę do ucha i wcisnęłam zieloną słuchawkę
-haha i co? Myślisz , że tak łatwo Ci odpuszczę. Będziesz mój Justin. Selena prędzej czy później Cię zostawi.
Tagi: Rozdział 1
24.02.2012 o godz. 22:55
Ostatnie 2 lata niebyły tak bajkowe jak innym się wydaje. Świat sławy nie jest wcale najlepszą rzeczą która może przydarzyć się komukolwiek. Codzienne poniżanie lub chwalenie. Dwoje małych dzieci które utknęły w tym bagnie. Jedno z przymusu rodziców lecz drugie miało odwrotną historię. W ciągu roku stał się najpopularniejszym piosenkarzem na świecie. Miał ponad miliony fanek i kupę forsy na świecie. Jednak jedna chwila zniszczyła całe jego życie. On? Roztrzepany , z milionami problemów na głowie, Jednak ma przy sobie osobę na której może polegać. Ona? Rozrywkowa i łatwowierna. Ludzie dookoła wierzą, że dziewczyna jest silna emocjonalnie. Jednak..
Tagi: *
21.02.2012 o godz. 21:57


Selena Gomez (l.19)
"W pewnym sensie każdy człowiek skazany jest na samotność, przynajmniej do jakiegoś stopnia.Mogę być otoczony tłumem przyjaciół, a jednak są we mnie sprawy, których nie zrozumie
absolutnie nikt. Nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia duszy drugiego człowieka. I każdy człowiek posiada w swej duszy pewne zakątki, pewne rezerwaty, których nie przekroczy nawet najbliższy przyjaciel. Po prostu nie zrozumie wszystkich moich spraw, a i ja nie umiem wszystkich spraw wypowiedzieć i wyjaśnić."




Justin Bieber (l.18)
"Cieszę się bo mogę postanowić, że będę szczęśliwy w tym szarym dniu. To nie istotne, czy dzisiaj pada deszcz, czy świeci słońce. Nieważne, czy cieszę się chwilą wolnego czasu, czy też mam przed sobą dzień pełen obowiązków. Wiem, że dzisiejszy dzień Bóg stworzył z myślą o mnie. Pragnę więc przyjąć ten dzień z wdzięcznością i chcę cieszyć się nim, a to, czego nie będę umiał zmienić, pragnę z ufnością zawierzyć Bogu "
Tagi: *
20.02.2012 o godz. 21:11
Przepraszam was. W sumie to samą siebie bo jak widzę to nikt tego nie czyta. Ale jeśli, to przepraszam ponieważ to Koniec mojego bloga na temat Chachi i Justina. Nie mam siły tego pisać bo jest beznadziejne. No więc. Do zobaczenia. Nie kończę mojej przygody z pisaniem opowiadań choć chyba powinnam. Jeszcze dzisiaj dodam nowych bohaterów do New opowiadania. ;D
20.02.2012 o godz. 18:34